Pierwszy rower elektryczny. Co trzeba wiedzieć planując zakup?

Planując zakup roweru elektrycznego, w pierwszej kolejności powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie: gdzie i do czego chcemy go użytkować. Jest tak, ponieważ w zależności od zastosowanego w nich napędu, rowery elektryczne bardzo różnią się od siebie pod względem parametrów eksploatacyjnych.

Wybór roweru elektrycznego

Rozpiętość cen i liczba dostępnych na rynku rowerów elektrycznych potrafią przyprawić o ból głowy. Gdy poszukujemy optymalnego dla nas modelu i nie chcemy przepłacić, mamy poważny problem do rozwiązania. Po pierwsze, na cenę każdego roweru (nie tylko elektrycznego), wpływa jego marka i wyposażenie (hamulce, amortyzatory, przerzutki itp.). Po drugie, w przypadku rowerów elektrycznych mamy do czynienia z różnej jakości silnikami, akumulatorami i sterownikami. W obu przypadkach warto kierować się przede wszystkim opinią o producencie – a także, oczywiście, ceną.

Ceny rowerów elektrycznych

Na cenę roweru elektrycznego oraz jego parametry użytkowe wpływa także zastosowany w nim rodzaj napędu. Mamy do wyboru dwa, całkowicie odmienne, rozwiązania – tradycyjny napęd umieszczony w piaście koła, lub nowszy i bardziej skomplikowany napęd centralny. W obu przypadkach dopuszczalna przepisami moc silnika to 250W, a prędkość maksymalna, do której rozpędzić można rower używając silnika, to 25 km/h. Zanim podejmiemy decyzję o zakupie roweru elektrycznego, warto porównać zalety i wady użytkowe obu popularnych rozwiązań wspomagania napędu.

Rodzaje napędu w rowerach elektrycznych

Rowery z napędem umieszczonym w piaście plasują się w niższym przedziale cenowym niż rozwiązania z silnikami centralnymi. Są przez to bardziej popularne. Takie rowery kupimy już od 3,5 tysiąca złotych (testowana niemiecka MIFA) lub polskie Geobike, czy Ecobike za 5-6 tysięcy złotych, aż po markowe (np. Winora) rowery wyceniane do 8-9 tys. zł. Silniki z napędem centralnym są znacznie droższe od silników umieszczonych w piaście. Ceny rowerów z takim napędem zaczynają się od ok. 7 tys. zł i właściwie nie mają górnej granicy. Dobrej klasy rowery tego typu z napędem BOSCH kupimy za 8-10 tys. (miejskie i trekkingowe) i 9-16 tys. zł (MTB).

Porównanie rowerów z różnymi rodzajami napędów

Aby w praktyce porównać te dwa napędy, wybraliśmy do testów dwa, skrajne cenowo, modele rowerów. Pierwszy to MIFA – jeden z najtańszych na rynku rowerów elektrycznych. Posiada on napęd umieszczony w przednim kole, całkiem przyzwoitej jakości podzespoły i akumulator 396Wh. Możemy go kupić w sklepie rower.com.pl już za 3500 zł brutto. Drugim testowanym modelem jest znakomity, trekkingowy Haibike Sduro Trekking SL. Wyróżnia go nowoczesny design, ale płacimy przede wszystkim za potężny, centralnie umieszczony silnik Yamaha z akumulatorem 400 Wh oraz wysokiej jakości podzespoły. Kosztuje on w sklepie rower.com.pl około 9500 zł brutto.

Rower elektryczny MIFA

Rower elektryczny MIFA

MIFA – królowa bulwarów

W rowerach z napędem umieszczonym w piaście silnik napędza bezpośrednio koło roweru, dając uczucie „ciągnięcia” roweru (przy napędzie na przednie koło) lub jego „pchania” (bardziej efektywny i nieco droższy napęd tylnego koła). Silnik pracuje zrywami, dając pełną moc w momencie, gdy napęd zostaje uruchomiony przez czujnik, ale z pewnym opóźnieniem. To sprawia, że w pierwszych 2-3 sekundach od startu rower napędzany jest wyłącznie siłą mięśni rowerzysty. Ma to znaczenie przy częstym zatrzymywaniu roweru oraz jeździe w trudnym terenie, podjazdach pod górkę itp. Wymaga też sprawnej zmiany biegów – bez tego ruszanie na wysokim biegu wymaga sporo siły. Również zatrzymanie takiego roweru odbywa się z pewnym opóźnieniem , nie wystarczy przestać pedałować aby silnik przestał wspomagać. Wyłącza się on z kilkusekundowym opóźnieniem lub po naciśnięciu hamulca (taki wyłącznik na hamulcu był w testowanym modelu).

Kliknij i zobacz rowery MIFA w sklepie

Czujnik daje zasilanie zawsze, gdy kręcą się pedały. Przez to wspomagana jazda po równym terenie ze stałą prędkością wymaga ciągłego pedałowania (pomimo wyczuwalnego braku oporu), co jest dla niektórych dość irytujące. Daje jednak przewagę, gdy nie chcemy się spocić – właśnie dlatego, że kręcimy pedałami bez oporu. Rozwiązanie idealne, gdy spokojnie podróżujemy do pracy czy szkoły albo jedziemy… na randkę.

Jednak stały charakter wspomagania może być niebezpieczny w momencie zmiany nawierzchni. Na śliskim terenie, zwłaszcza na zakręcie, zwiększa się ryzyko zabuksowania wspomaganego koła, szczególnie przedniego. Napęd na przednie koło nie posiada dostatecznego momentu obrotowego, aby sprawnie „wciągnąć” rower pod większą górkę, a już średnie podjazdy są dość uciążliwe. Pobór mocy przy takiej jeździe powoduje szybki spadek natężenia prądu w akumulatorze, co może spowodować chwilowe odłączenie się silnika – dość irytujące, a czasem niebezpieczne.

Wadą jest też charakterystyczny „gwizd” silnika, znacznie głośniejszy, niż w przypadku napędów centralnych. Podczas jazdy w ruchu ulicznym jest to praktycznie niezauważalne, ale w cichym lesie, albo podczas spokojnej jazdy bulwarem, odgłos ten będzie dobrze słyszalny przez rowerzystę i całe otoczenie.

Zasięg roweru w dobrych warunkach (płaski teren, drogi, ścieżki rowerowe i promenady Gdańska czy Sopotu) przy maksymalnym wspomaganiu wynosi ok. 50 km, w trudnym terenie spada do 30-40 km. Przyśpieszenie roweru powyżej przepisowych 25 km/h wymaga elektronicznej modyfikacji oprogramowania sterującego.

Rower elektryczny Haibike

Rower elektryczny Haibike

Haibike: niech moc będzie z nami!

Mając już doświadczenie z rowerami z silnikiem w piaście, wielkim zaskoczeniem dla nas będzie jazda rowerem wspomaganym silnikiem centralnym. Moc i moment obrotowy takiego silnika są zmienne, a jednostka napędowa jest zintegrowana z mechanizmem korbowym. To dwa sekrety efektywności takiego rozwiązania i jednocześnie jego ogromnej przewagi nad silnikami w piaście. Daje to z jednej strony wielką moc napędu, a z drugiej – ogromną płynność i dynamikę jazdy.

Kliknij i zobacz rowery Haibike w sklepie

Moc wspomagania zależna jest głównie od siły nacisku na pedały. Rower wtedy wie jakie wspomaganie jest potrzebne. Efekt jest taki, że rowerzysta błyskawicznie otrzymuje wspomaganie optymalne do danego momentu jazdy. W zależności od sterownika mamy do wyboru 4 tryby wspomagania, od oszczędnych trybów „eco”, aż po tryb sport/turbo, w których moment obrotowy sięgać może 70 Nm. Maksymalne wspomaganie zwiększa czterokrotnie siłę naszego nacisk na pedały. W czasie jazdy błyskawicznie osiąga się przepisowe 25 km/h. Przy tej prędkości odcinane jest wspomaganie, jednak możliwa jest modyfikacja roweru w celu zwiększenia wspomaganej prędkości (przy napędzie w piaście nie jest to możliwe). Wymaga ona samodzielnej wymiany czujnika, montowanego na tylnym widelcu. Można go bez problemu kupić w sklepach za ok. 600 zł.

Jaki rower elektryczny wybrać?

Po naszych testach wyrok jest jednoznaczny. Rower z napędem centralnym bije na głowę rower z napędem w piaście wszędzie tam, gdzie potrzebujemy płynnego wspomagania, zwłaszcza gdy jeździmy po górkach, albo po nierównej nawierzchni. Jedynie, gdy mieszkamy na równinie i planujemy używać nasz rower do jazdy po asfaltowych drogach i ścieżkach rowerowych, warto zastanowić się nad ekonomiczną wersja z napędem w piaście. Do krótkich wycieczek, jazdy w mieście rower za 8-10 tys. zł nie będzie po prostu potrzebny.

Napęd centralny zdecydowanie lepszy od napędu w piaście

Co ważne, naszym zdaniem, zdecydowanie nie warto przepłacać i kupować roweru elektrycznego z napędem w piaście (przód/tył) za 5-6 tysięcy zł. Będziemy mieli wówczas tak naprawdę drogi rower oferujący podobny standard jazdy, jak znacznie tańszy rower MIFA, ale ze wszystkimi wadami napędu w piaście. Do miasta wystarczy nam i tak MIFA, a planując zakup roweru do jazdy offroad/MTB lepiej jest dołożyć jeszcze 2 tysiące i kupić jakikolwiek tańszy model „elektryka” z napędem centralnym. Różnica w komforcie jazdy będzie kolosalna, a z czasem można będzie zainwestować w lepsze podzespoły lub „podkręcając” dodatkowo prędkość wspomagania.

Gości na tej podstronie: 4 986

3 Komentarzy

  1. mpr.dalnica

    Zapraszamy wszystkich hobbystów ecobike EV na nowy odcinek Podkarpacki
    trasy Green Velo ,,Rzeszów-Bódziwój-Wilczak-Błażowa-Dynów-Przemyśl,,
    Każdego turyste poprowadzi portal i forum na f-booku ,,mpr.dalnica,, otwarcie
    sezonu kwiecień 2017

    Odpowiedz
  2. boguslaw

    Witam,
    Jestem użytkownikiem S-duro Sl Hibike traking. Kupiłem w ub. jesieni ale dopiero w tym sezonie tak naprawdę nim jeżdżę. Moje wrażenia – to po prostu pełny odlot!!!
    Właśnie wróciłem z Polanicy po górskich i leśnych próbach. Rower przetrwał trudne trasy. Brakowało mi tylko lepszej amortyzacji na kamieniach.
    Jeżeli kupować to tylko naprawdę coś dobrego bo w terenie każdy szczegół robi kolosalną różnicę. Ja już dokupiłem drugą baterie o poj. 500 Wh i wożę ją w zapasie, daje to swobodę i bezpieczeństwo ponieważ bez bez prądu na tym rowerze kończy się jazda. Wymieniłem również hamulce na Shimano SLX. Przejechałem łącznie 2000km i odstawiłem mój zwykły rower. To nieprawda, że to udawana jazda, można sobie dobrać stopień wspomagania w zależności od sił. Jeżdżę od 60 do 100 km po górach i czuję się po prostu niezależny.
    Polecam i służę skromnym doświadczeniem.

    Odpowiedz
  3. Jacek

    Mam 61 lat, jestem sprawny i ambitny.
    Jeżdżę na Treku 29″ po równinach.
    Wspomaganie elektryczne traktowałem z pogardą do czasu jak nie wsiadłem na e-bike (Kreidler z napędem centralnym Bosch z blokadą prędkości ustawioną na 45km/godz)
    Po krótkiej jeździe w piaszczystym i pagórkowatym terenie nie mogłem powstrzymać się od spontanicznego śmiechu!
    Ale jazda!!!
    Wrażenia są identyczne jak na zwykłym rowerze ( nie słychać silnika, również trzeba pedałować, zmieniać biegi itp.) ale ma się wrażenie jakby dmuchał nam w plecy silny wiatr albo każdy teren zamieniał się na zjazd z górki.
    Właściciel roweru, potężny facet ok. 65 lat ze zmęczonym aktywnym życiem kolanem wyjeżdża sobie 90km nad morze i spowrotem w 1 dniu (podładowywując akumulator na kampingu) i nie traktuje tego jako wyczyn!
    Koniecznie trzeba spróbować!
    Poza tym można obdarować takim rowerem np. mniej sprawną małżonkę i mamy nagle wymagającego sparring-partnera do nawet długich rowerowych wypraw!

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *